Autor: biuroprasowe
22 maja 2011

Adwokatura bije na alarm: Każdy dzień, w którym Policja i służby specjalne bez żadnej kontroli pozyskują wiedzę o połączeniach telefonicznych, jest niebezpieczny dla zwykłych obywateli. Dlatego należy jak najszybciej zmienić przepisy.

Polska adwokatura od kilku dni stawia nieco prowokacyjne pytanie: Czy to możliwe, że Polak jest najbardziej inwigilowanym obywatelem Unii Europejskiej? Argumenty przemawiające za takim poglądem są przytłaczające. Raport przygotowany przez Komisję Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej ujawnia, że Policja i służby specjalne sięgają do naszych billingów bez jakiejkolwiek zewnętrznej kontroli – w tym zwłaszcza kontroli sądowej. Nie muszą się spieszyć, gdyż dostawcy usług telekomunikacyjnych mają obowiązek przechowywać takie dane aż przez dwa lata. W żadnym kraju Unii Europejskiej termin ten nie jest dłuższy. NRA już w czwartek zaalarmowała media. Odzew okazał się spory. W prasie pojawiły się przekazane przez adwokaturę informacje, iż właściwie o każdym z nas funkcjonariusze mogą dowiedzieć się, kiedy i do kogo dzwoniliśmy, jak długo trwała rozmowa i gdzie znajdowaliśmy się w jej toku.

Temat został rozwinięty na zorganizowanej w sobotę w Warszawie całodziennej konferencji. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz publicznych, naukowcy i adwokaci z całej Polski, dzieląc się spostrzeżeniami na temat teorii i praktyki ochrony prawa do prywatności. Niestety, nakreślili obraz dość ponury. Wszystko wskazuje na to, że wykorzystanie informacji o połączeniach telefonicznych dawno już wymknęło się spod kontroli. Dane, które w zamyśle miały służyć walce z terroryzmem, są wykorzystywane nie tylko w sprawach o przestępstwa o wiele bardziej błahe, lecz i w sprawach… rozwodowych! To dzięki nim żony i mężowie starają się wykazywać niewierność współmałżonków, często z powodzeniem.

Uczestnicy sobotniej konferencji opowiadali historie z życia wzięte, od których włos jeży się na głowie. – Służbom zdarza się żądać informacji o jednej osobie, a przy okazji o kilkudziesięciu innych, dla ukrycia faktu, o kogo tak naprawdę pytają – opowiadał przedstawiciel dużego portalu społecznościowego. – Mój znajomy napisał na forum dyskusyjnym list o sytuacji mniejszości polskiej u jednego z naszych wschodnich sąsiadów. Po jakimś czasie do jego mieszkania wkroczyła policja, zajmując komputery pod zarzutem działalności wywrotowej. Istnieje podejrzenie, że tożsamość ustalona została na podstawie numeru, z którego nastąpiło połączenie – raportowała jedna z panelistek.

Kto może otrzymywać dane o naszych połączeniach telefonicznych? Służb takich jest już dziewięć – Policja, Agencja Wywiadu, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Wywiadu Wojskowego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Straż Graniczna, wywiad skarbowy i Żandarmeria Wojskowa. Ale nie tylko w ich liczbie czy w ogromnej swobodzie działania tkwi problem. Także sam los naszych danych telekomunikacyjnych budzi poważne wątpliwości. Choćby dlatego, że w wielu przypadkach brak przepisów nakazujących zniszczenie owych danych po ich wykorzystaniu.

- Pozyskanie wiedzy o tym, z kim i w jakim czasie rozmawialiśmy, to takie samo naruszenie prywatności, jak podsłuch. Czasem nawet poważniejsze. Czy leczymy się u psychiatry? Czy mamy kochankę? Czy bywamy w określonych miejscach? Dostęp do danych telekomunikacyjnych bardzo ułatwia odpowiedzi na tego typu pytania. Problem polega na tym, że o ile na zastosowanie podsłuchu służby muszą uzyskać zgodę sądu, o tyle do billingów mają dostęp wedle własnego uznania – wylicza Mikołaj Pietrzak, przewodniczący Komisji Praw Człowieka przy NRA.

Dane statystyczne pokazują, że funkcjonariusze czerpią z przyznanych im przywilejów pełnymi garściami. – Według danych Komisji Europejskiej polskie służby zwracały się do operatorów telekomunikacyjnych o dane ich klientów aż 1,3 mln razy – czytamy w raporcie. Sobotnie obrady okazały się bardzo owocne z jednego jeszcze powodu. Otóż polskiej adwokaturze udało się dotknąć niezwykle istotnego problemu. Wyszło na jaw, że nie do końca wiadomo, czy statystyki billingowe z poszczególnych państw Unii Europejskiej są w ogóle porównywalne. W praktyce często dzieje się bowiem tak, że jedno zapytanie o billingi zajmuje całe sterty wydruków z numerami telefonicznymi. Uczestnikom nie udało się ustalić, czy we wszystkich krajach unijnych tego typu zbiorcze żądania figurują jako jedno zapytanie, czy też zliczane są poszczególne numery telefonów.

Czytaj raport:


czytaj szczegółowe sprawozdanie z konferencji:

konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem

konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem

Wojciech Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych

Wojciech Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych

organizatorzy konferencji: (od lewej:) adw. Mikołaj Pietrzak, przewodniczący KPC przy NRA i adw. Andrzej Zwara, prezes NRA

organizatorzy konferencji: (od lewej:) adw. Mikołaj Pietrzak, przewodniczący KPC przy NRA i adw. Andrzej Zwara, prezes NRA

od lewej: adw. Grzegorz Majewski, Ireneusz Kamiński, adw. Justyna Metelska, prof. Andrzej Adamski, Katarzyna Szymielewicz

od lewej: adw. Grzegorz Majewski, Ireneusz Kamiński, adw. Justyna Metelska, prof. Andrzej Adamski, Katarzyna Szymielewicz

od lewej: adw. Justyna Metelska, adw. Marek Antoni Nowicki, prof. Ewa Łętowska, Stanisław Trociuk

od lewej: adw. Justyna Metelska, adw. Marek Antoni Nowicki, prof. Ewa Łętowska, Stanisław Trociuk

w trakcie konferencji nie zabrakło miejsca na ożywioną dyskusję. Na zdjęciu prof. Andrzej Adamski

w trakcie konferencji nie zabrakło miejsca na ożywioną dyskusję. Na zdjęciu prof. Andrzej Adamski

Adw. Paweł Wrześniewski, rzecznik prasowy NRA